#5
„Był to upalny wieczór.
Wokół przystanku stał zgromadzony tłum ludzi. Nikt nie krzyczał, każdy szeptał.
Czasami Ci się wydaje, że nic Cię już nie może zaskoczyć, że spodziewasz się
wszystkiego, a jednak okazuje się, że to tylko zgubne uczucie. Co morderca
próbował nam przekazać? Pora roku, dnia…i ta rozlana oliwa z oliwek! W jednej
chwili znienawidziłem Bułhakova. Wiedziałem co ujrzę podchodząc bliżej,
wiedziałem czyją twarz ujrzę podchodząc do głowy leżącej nieopodal reszty ciała.
Nie myliłem się…”
Pamiętam kiedy pierwszy raz
wziąłem do ręki „Mistrza i Małgorzatę”. Muszę przyznać, że zrobiłem to tylko
dlatego, że była to Twoja ulubiona powieść. Wcale mnie to nie dziwi. Od tamtej
pory sam zaczytywałem się w tym dziele każdego lata, spędzając upalne wieczory
na werandzie przy lampce mojego ulubionego wina. Cieszyło mnie, kiedy
zauważyłem, że Giacomo również sięgnął po te książkę zaraz po Twojej śmierci.
Pomyślałem, że to jedna z tych rzeczy, która pozwala nam zachować tutaj Twoją
obecność. Widziałem jak nie może się od niej oderwać, wypijając przy tym
ogromne ilości wina. Ale czy to możliwe, że jakieś dzieło jest w stanie wywrzeć
aż taki wpływ?
Czasami się zastanawiam
gdzie kończy się mój zdrowy rozsądek, a zaczyna ten cały obłęd. Czuję jakbym
sięgał dna. Kto normalny zaczyna być podejrzliwy wobec własnego syna? Syna,
który każdą wolną chwilę poświęca na opiekę nad swoim szalonym staruszkiem. Sama
przyznasz, że to wszystko wydaje się być absurdalne.
Dlaczego morderca musiał
wybrać akurat dzieło Bułhakova? Zniszczyć te wszystkie pozytywne emocje jakie
we mnie wywoływało? Dlaczego ta biedna, młoda kobieta musiała zginąć w tak
brutalny sposób pod kołami starego tramwaju?

Komentarze
Prześlij komentarz