#7


„Był to przyjemny wiosenny wieczór. Siedziałem na werandzie zaczytany w „Balladynie”. Od dawna nie czułem takiego spokoju. Jedyne czego mi brakowało była to lampka mojego ulubionego wina. Postanowiłem więc udać się do kuchni. Na stole znalazłem tylko paczkę moich ulubionych herbatników i niestety, pustą już butelkę. Pech chciał, że Giacomo akurat udał się do Normy zawieźć jej jakieś dokumenty związane z winnicą. Jednak tego dnia dopisywał mi tak dobry humor, że poczułem się na siłach, aby zejść do piwnicy po upragnione wino. Zejście po schodach nawet nie sprawiło mi większego problemu. Kiedy już tam byłem pomyślałem o konfiturze malinowej od Benedetty Tomassi. Pamiętasz ją? Przeprowadziła się tutaj chwilę przed Twoją śmiercią, wdowa po lekarzu Vincenzino Silvestri. Niemniej, ta kobieta jest absolutną mistrzynią w robieniu konfitur. Dała nam chyba zapas na dwa lata. Zabrałem pod pachę butelkę wina, a w drodze powrotnej udałem się do spiżarni w poszukiwaniu przetworów, które miałem zamiar zjeść z herbatnikami, kontynuując lekturę. Drzwi były lekko uchylone, zapaliłem światło. Wszystko wyglądało jak dawniej, jednak coś mi nie pasowało. W pewnym momencie moją uwagę przykuła czerwona plama na lodówce. Postanowiłem do niej zajrzeć. To co ujrzałem zmroziło krew w moich żyłach, paradoksalnie, bo miałem jej kilka litrów przed sobą. Nagle poczułem ukłucie w klatce piersiowej…”
Ostatnie tygodnie były spokojne. Pogoda nam sprzyja, dni są coraz dłuższe, a wieczory cieplejsze. Od dawna nie miałem tak dobrego humoru…do czasu. Parę dni temu znowu straciłem przytomność, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że nic nie pamiętam. Giacomo twierdzi, że przewróciłem się w kuchni sięgając coś z lodówki. Byłem przekonany, że chciałem zejść do piwnicy. Jednak tak jak mówiłem, niewiele pamiętam. 

Komentarze

Popularne posty